Od kilku dni słonko, które wstaje jest jakieś takie leniwsze.. ma takie ciepłe światło, ale już nie takie wakacyjne.. noce są chłodne, chociaż dziś nie można narzekać bo nieźle przygrzewa, tak czy siak.. nie wiem jak Wy, ale ja czuję, że idzie już jesień. Nie martwi mnie to jakoś specjalnie, bo ja uwielbiam jesień! Nastraja mnie i daje energię do tworzenia, już nie do obijania się ;) ale do działania właśnie. Co prawda jak już przyjdzie mroźna zima styczniowa to bardzo będzie mi się tęsknić za latem jak to zwykle, i będę wspominać te upalne dni w Bieszczadach nad jeziorem, ale cóż, taka kolej rzeczy. Póki co mamy wrzesień a więc nadal trwa lato! Postaram się go jak najwięcej przechować w słoikach, butelkach.. właśnie jestem na etapie robienia soku malinowego, karafki na nalewki też czekają, zioła się suszą..
Ostatnio dużo piekę, wychodzę z założenia, że w domu zawsze musi być coś słodkiego, bo chwile po zjedzonym obiadku zjadłoby się coś słodkiego ;) Dlatego ostatnio upiekłam muffiny z malinami..
Kilka dni temu w końcu wzięłam się za zrobienie piwa imbirowego, co prawda ma w sobie może jakieś 0.5% obj. alkoholu ;) bardziej w smaku przypomina oranżadę, ale muszę przyznać, że jest smaczne, orzeźwiające. A przepis wzięłam z mojej ukochanej strony Ziołowy Zakątek
Zrobiłam również karteczkę dla dzidzi znajomej, która lada dzień przyjdzie na ten świat...
A poniżej kilka uchwyceń z domostwa.. Pierwsze trzy zdjęcia są autorstwem Pana Ł
Mama kolekcjonuje stare zegary..
a tu serduszko od Małej Sowy :)
mój kącik...











