piątek, 25 kwietnia 2014

przyroda

Wiosna pełną parą.. uwielbiam tę porę roku! Gdy drzewa kwitną, pachną, trawa soczysta z zieleni, jest pięknie.. Święta minęły jakoś tak w spokoju i zadumie, i chyba o to chodziło.. Zabieram się od jakiegoś czasu za robienie ogródka warzywnego, ziemia przekopana, i czeka na uprawę, myśle, że za kilka dni w końcu się za to zabiore, bo marzę o własnym ogródku ! Raz już miałam, ale w niezbyt dobrym miejscu, za dużo cienia było i wyrosło mi zaledwie kilka marchewek i pietruszek ;) ale proszę o cierpliwość,  jestem początkującym kurakiem domowym więc dopiero się uczę ;) Jak na razie co nieco zasiałam do doniczek i już pokazują się roślinki, co mnie niezmiernie cieszy! A oto kilka skrawków z ostatnich dni z mojego domu, ogrodu i tarasu..

wschodzący szczypiorek

koperek

sałata masłowa



 





rzeżuszka



towarzysze śniadań w Jarosławiu






a teraz uwaga uwaga sesja mojego pierwszego w życiu
upieczonego chleba!
Co prawda na zewnątrz był twardy jak głaz, ale smakował jak prawdziwy chleb
i pachniał jak z piekarni.. mmm... :)




pozdrawiam zaglądających!

niedziela, 2 marca 2014

łapacz snów i kilka wskazóweczek

Witajcie! Chwile mnie tu nie było, luty zdecydowanie nie zaliczał się do twórczych miesiąców.. sesja się ciągnęła, poza tym przyznam szczerze, że znalazły się nowe obowiązki związane z naszym ślubem który zbliża się wielkimi krokami! bo już za nie całe 4 miesiące.. Stąd to moje rozkojarzenie.. ;) A tak to zrobiłam pudełeczko na zamówienie dla mojej znajomej, która prosiła o motyw łapacza snów, no więc ma. Transfer z łapaczem do tego elfie pismo ( fani Władcy pierścienia będą wiedzieli o co chodzi ;) ) .. zobaczymy czy się jej spodoba. Poniżej przedstawie etapy mojej pracy w skrócie, dla tych , którzy chcieliby spróbować sił w transferowaniu, zobaczcie jakie to proste!

1. Surowe sosnowe pudełeczko przemalowuję farbą,( wcześniej wykręcamy wszystkie uchwyty, zapięcia żeby ich sobie nie pobrudzić )  ja używam śnieżki białej, jest tania, wydajna i dobrze się spisuje. Gdy już pudełko przeschnie, szlifujemy papierem ściernym ( ja używam 180 ) tak by było gładziutkie i maluję jeszcze raz, żeby pudełko było idealnie pokryte, po przeschnięciu znowu szlifuję.



2.Gdy pudełko mamy wyschnięte, pięknie przeszlifowane i co ważne gładziutkie! tam gdzie będziemy odbijać transfer pudełko musi być idealnie gładkie, bo nam nie wyjdzie dokładnie transfer, co zobaczycie na mojej pracy. Transfery znajduję w internecie, drukuję na zwykłym papierze ksero. Jeżeli są to obrazki z napisami to trzeba użyć opcji "odbicie lustrzane" tak jak tu poniżej



3. Wycinam fragment, który chcę odbić na pudełeczku. Tym razem odbijałam za pomocą rozpuszczalnika nitro. Czasem odbijam inną metodą, drukuję wtedy motyw na papierze kredowym i prasuję żelazkiem, za pomocą gorąca odbija się obrazek, ale o tym napiszę kiedy indziej.



4. Odwracam kartkę z motywem, nalewam na szmatkę troszkę rozpuszczalnika i przyciskam mocno kciukiem kartkę, centymetr po centymetrze, dociskam tak ok 4 min, od czasu do czasu podglądam ostrożnie czy wszystko odbiło się tak jak chciałam.




Gotowy transfer, jak widać nie wyszedł idealnie, ale po nałożeniu lakieru motyw staje się bardziej widoczny, no i pocieszam się, że czasem taka niedokładność w zdobieniu dodaje uroku ;)


 Oto pudełko jeszcze nie polakierowane.



5. Następnie lakieruję całą pracę, suchym, płaskim pędzlem, lakier nakładamy tak by nie pozostawić smug ( choć tutaj niestety je widać.. )  Jeżeli chcę pracę w stylu bardziej naturalnym nie nakładam dużo lakieru, raz lub dwa. Natomiast gdy robię pudełko za pomocą serwetek to nakładam więcej lakieru, żeby serwetka wlała się w tło i wyglądała jak namalowana.
Ja używam takiego lakieru:



6. O i taki oto efekt. Co prawda te złote zapięcia nie pasują, będę je wymieniać, dlatego tak krzywo są wkręcone ;) ale sam łapacz mimo, iż trochę krzywo nałożony to wyszedł całkiem fajnie.



A teraz mała wskazóweczka dla tych, którzy tak jak ja kiedyś zastanawiają się jak idealnie przykleić duży motyw serwetki na jakiś przedmiot. Pamiętam, że gdy zaczynałam przygodę z decoup ( nadal ją przeżywam, bo nadal wiele się jeszcze uczę! ) to zastanawiałam się jak to niektórzy mają tak idealnie przyklejoną serwetkę bez żadnej zmarszczki !? Wiele z was wie o tym doskonale, ale może są tacy co nie wiedzą więc piszę. W końcu po przestudiowaniu całego internetu wzdłuż i wszerz odkryłam super pomysł. Przyklejaniu na żelazko..  A więc po kolei i w skrócie:

1. Pudełko maluję na jasny kolor ( tu zrobiłam błąd, bo widać niestety, że pod serwetką widnieją białe plamki, szlifowałam i pomyślałam, że nie będzie widać po przyklejeniu, a jednak.. ) Następnie po przeschnięciu farby, przeszlifowaniu nakładamy klej ( ja mam do decoupage, ale może być inny, np wikol )



2. Gdy klej wyschnie, wycinamy motyw serwetki jaki nas interesuje.



3. Nie szłam z aparatem do łazienki  gdzie mam żelazko ;) , ale to żadna filozofia, trzeba nam tylko kartkę papieru śniadaniowego, kładziemy go na naszą serwetkę i po  prostu prasujemy nasze pudełeczko, minutkę, bez pary. Serwetka jest wtedy przyklejona idealnie, nie ma żadnej zmarchy wstrętnej. Resztki wystającej serwetki zdzieramy delikatnie papierem ściernym. Całą pracę lakierujemy kilka razy.

4. O i taki efekt.. To pudełko jeszcze trochę postarzyłam na krawędziach, spod których widnieje ciemna bejca. Transfer troszkę się nie odbił , no i wyszło jak wyszło.




Pozdrawiam zaglądających !!


sobota, 1 lutego 2014

kolejne rzeczy z duszą

Witajcie!
U mnie na podkarpaciu zima pełną parą, co mnie bardzo cieszy! bo jak dla mnie tej zimy w tym roku coś za mało.. Nawet jeszcze bałwana nie ulepiłam ;) A tak to nic nie tworzę ostatnio.. nie mam weny, głowa gdzie indziej się znajduje. Za to podglądam wasze blogi i zachwycam się waszymi pracami. Jednym z takich blogów jest Kącik Małej Sowy, w którym ostatnio wygrałam wspaniałe serducha ! Paczka przyszła wczoraj w tempie ekspresowym, a w środku trzy śliczne uszyte serduszka. Przyznam szczerze, że cieszyłam się jak małe dziecko! Jeszcze nigdy nic nie wygrałam, a tu nie dość, że prezent jest wykonany ręcznie przez zdolną Sówkę, to jeszcze przywędrował do mnie pocztą tak pięknie zapakowany.. Dziękuję Ci kochana Sówko! Nawet nie wiesz ile radości mi przysporzyłaś :)
Zapraszam wszystkich do odwiedzania i podziwiania pięknych prac w Kąciku Małej Sowy
Na dole przedstawiam piękne serducha Sówki  w różnych odsłonach, sama jeszcze nie wiem gdzie zawisnął, ale pomysłów jest kilka więc na pewno znajdą swoje miejsce :)

 


Muszę Wam się jeszcze pochwalić pewną zdobyczą.. aczkolwiek od wczoraj jesteśmy w posiadaniu starego gramofonu Bambino.. Przyznam szczerze, że takie cuda to są  lata dzieciństwa mojej mamy, moja generacja to już kasety odsłuchiwane w radiu czy w walkmenie.. Co jak co, ale muzyka z gramofonu to coś wspaniałego.. To charakterystyczne pyrczenie wprowadza niesamowitą atmosferę..





Zuzka zerka cóż to tak się kręci..

poniedziałek, 13 stycznia 2014

proste rozwiązania

Jeszcze mam Wam do pokazania moje nowe dwie prace, już poza świąteczną atmosferą ;) Ostatnio eksperymentuje dużo z transferami, dlatego powstała tacka postarzona. Pod spód pomalowana została ciemną bejcą, świeca i biała farba. Sam transfer odbił się średnio, tym razem za pomocą rozpuszczalnika nitro. Szkatułka natomiast to prezent dla mojej chrześnicy. Również postarzona, a na wierzch powędrowała serwetka z aniołkiem. Lubię prostotę w ozdabianiu.






świąteczne migawki

Witajcie w Nowym Roku :)
W końcu mogę zasiąść z herbatką przy kompie i napisać co tam u mnie. To będzie wpis typowo świąteczny, wiem, że powinnam wcześniej go zamieścić, niektórzy są już daleko myślami od Świąt, wyczekują wiosny, a ja nie wiedzieć czemu staram się przeciągnąć tą świąteczną atmosferę i ciągle czekam na śnieg!.. Czas mi tak szybko leci, dopiero były Święta i tak się ich wyczekiwało.. a tu już styczeń, lada dzień ozdoby świąteczne i atmosferę z nimi związaną trzeba będzie schować do szuflady. Uwielbiam Święta Bożego Narodzenia. Babcia opowiadała nam jak to kiedyś wyglądały święta, jakie ozdoby robiło się na choinkę, kilka świeczek, pare cukierków, papierowy łańcuch, i tyle.. Wszyscy po Wigilii czekali na pasterkę, i szli całymi rodzinami przez śniegi pare kilometrów z zapaloną lampą naftową, taka pasterka to było wydarzenie! A w kościele pełno zapalonych świec, babcia mówiła, że atmosfera była niesamowita... Chciałabym kiedyś choć troszkę umieć przekazać moim bliskim taką wspaniałą atmosferę Świąt jak to od lat potrafi moja babcia. Mimo tego, że od października leciały świąteczne piosenki w galeriach i ogólnie mówiąc komercha naokoło, to ten świąteczny czas starałam się spędzać jak najprawdziwiej.

Poniżej zamieszczam kilka zdjęć jeszcze świątecznych..

 

moje bombki
 

cudny kubek z łosiem, upolowany na pchlim