poniedziałek, 9 czerwca 2014

powitanie lata

Dzień dobry!
Lato zbliża się wielkimi krokami.. upały dopisują, pokazały się truskawki, poziomki mmm.. można zajadać prosto z krzaka :) Warzywniaczek rośnie jak szalony, zasadziłam pomidorki, póki co kwitną, zobaczymy jak będzie dalej. Zrobiłam pierwszy w tym roku kompot z truskawek i poziomek mmm... smak lata i dzieciństwa, pycha ! A tak to wczoraj w końcu mogliśmy oderwać się na chwilę od przygotowań związanych z weselem i pojechać motorem na przejażdzkę. byliśmy na powitaniu lata w Beskidzie Niskim, w naszym ukochanym miejscu.. Było kilka ciekawych stoisk z robótkami ręcznymi, rzeźbami, malunkami, jedzonkiem.. jednym słowem swojskie klimaty :) takie jak lubię. Jak na razie jeżdzę jako pasażer, ale nie moge się doczekać kiedy to sie zmieni i będę mogła prowadzić swój własny motorek.. to jedno z moich marzeń, które chcę zrealizować.. mam nadzieje, że się uda! :)


warzywniaczek

rzodkiewka własnej uprawy ;)

mmm..







a to ja ;)


Miłego poniedziałku!

niedziela, 25 maja 2014

początki warzywniaka i skrawki domowej codzienności

Dzień dobry !
Mamy piękny, gorący dzień.. W końcu siadłam żeby coś napisać i zamieścić kilka zdjęć z ostatnich dni. Postanowiłam założyć swój drugi w życiu warzywniaczek. Pierwszy był totalnym niewypałem, ponieważ wyrosły mi tylko dwie marchewki i jedna pietruszka ;) ale w tym roku jakoś lepiej idzie choć też nie idealnie.. Ogródek postanowiłam zrobić mały, bo dopiero uczę się pielęgnować warzywka i chciałam najpierw spróbować na małej powierzchni sprawdzić czy potrafię sobie radzić z chwastami, ślimakami, regularnym podlewaniem.. Jak na razie jakoś idzie, choć przyznam, że ślimaki doprowadzają mnie do szału.. potrafiły w jedną noc zjeść połowę rukoli i rzodkiewki.. Znacie może dziewczyny jakieś skuteczne sposoby na ślimaki ? chętnie poczytam Wasze rady.. W moim warzywniaku posadziłam buraczki, cebulkę, rzodkiewkę, rukolę, koperek, seler, marchewkę  i ogórki. Niektóre już wzeszły inne jeszcze się nie pokazały, zobaczymy.. może jeszcze się pokażą..


początki ogródka z prowizoryczną ścieżką ;)

ogródek miesiąc po założeniu


sałata rośnie..

 koper i szczypior


 







Ostatnio upiekłam babeczki z masą serową i borówkami amerykańskimi,
wyglądały tak apetycznie, że aż postanowiłam je uwiecznić na zdjęciach :)
Przy okazji prezentuję  tackę w urocze kwiatuszki z pepco,
szkoda, że jest made in China.. ale mimo to doceniam , że istnieją takie sklepy
dla początkujących kur domowych ;) 





Na takie upały nie ma to jak prawdziwy sok z sokowirówki..
dla mnie ten sprzęt jest po prostu rewelacyjny, bo nie ma to jak 
sok wyciśnięty ze 100% owocu
Tu akurat prezentuje się soczek z jabłka, buraka, marchewki i pomarańczy,
witaminowa bomba! :)



A na koniec pochwalę się swoim drugim w życiu upieczonym chlebkiem,
tym razem wyszedł całkiem dobry! Był miękki, kruchy no i smaczny :)



pozdrawiam ! :)

piątek, 25 kwietnia 2014

przyroda

Wiosna pełną parą.. uwielbiam tę porę roku! Gdy drzewa kwitną, pachną, trawa soczysta z zieleni, jest pięknie.. Święta minęły jakoś tak w spokoju i zadumie, i chyba o to chodziło.. Zabieram się od jakiegoś czasu za robienie ogródka warzywnego, ziemia przekopana, i czeka na uprawę, myśle, że za kilka dni w końcu się za to zabiore, bo marzę o własnym ogródku ! Raz już miałam, ale w niezbyt dobrym miejscu, za dużo cienia było i wyrosło mi zaledwie kilka marchewek i pietruszek ;) ale proszę o cierpliwość,  jestem początkującym kurakiem domowym więc dopiero się uczę ;) Jak na razie co nieco zasiałam do doniczek i już pokazują się roślinki, co mnie niezmiernie cieszy! A oto kilka skrawków z ostatnich dni z mojego domu, ogrodu i tarasu..

wschodzący szczypiorek

koperek

sałata masłowa



 





rzeżuszka



towarzysze śniadań w Jarosławiu






a teraz uwaga uwaga sesja mojego pierwszego w życiu
upieczonego chleba!
Co prawda na zewnątrz był twardy jak głaz, ale smakował jak prawdziwy chleb
i pachniał jak z piekarni.. mmm... :)




pozdrawiam zaglądających!

niedziela, 2 marca 2014

łapacz snów i kilka wskazóweczek

Witajcie! Chwile mnie tu nie było, luty zdecydowanie nie zaliczał się do twórczych miesiąców.. sesja się ciągnęła, poza tym przyznam szczerze, że znalazły się nowe obowiązki związane z naszym ślubem który zbliża się wielkimi krokami! bo już za nie całe 4 miesiące.. Stąd to moje rozkojarzenie.. ;) A tak to zrobiłam pudełeczko na zamówienie dla mojej znajomej, która prosiła o motyw łapacza snów, no więc ma. Transfer z łapaczem do tego elfie pismo ( fani Władcy pierścienia będą wiedzieli o co chodzi ;) ) .. zobaczymy czy się jej spodoba. Poniżej przedstawie etapy mojej pracy w skrócie, dla tych , którzy chcieliby spróbować sił w transferowaniu, zobaczcie jakie to proste!

1. Surowe sosnowe pudełeczko przemalowuję farbą,( wcześniej wykręcamy wszystkie uchwyty, zapięcia żeby ich sobie nie pobrudzić )  ja używam śnieżki białej, jest tania, wydajna i dobrze się spisuje. Gdy już pudełko przeschnie, szlifujemy papierem ściernym ( ja używam 180 ) tak by było gładziutkie i maluję jeszcze raz, żeby pudełko było idealnie pokryte, po przeschnięciu znowu szlifuję.



2.Gdy pudełko mamy wyschnięte, pięknie przeszlifowane i co ważne gładziutkie! tam gdzie będziemy odbijać transfer pudełko musi być idealnie gładkie, bo nam nie wyjdzie dokładnie transfer, co zobaczycie na mojej pracy. Transfery znajduję w internecie, drukuję na zwykłym papierze ksero. Jeżeli są to obrazki z napisami to trzeba użyć opcji "odbicie lustrzane" tak jak tu poniżej



3. Wycinam fragment, który chcę odbić na pudełeczku. Tym razem odbijałam za pomocą rozpuszczalnika nitro. Czasem odbijam inną metodą, drukuję wtedy motyw na papierze kredowym i prasuję żelazkiem, za pomocą gorąca odbija się obrazek, ale o tym napiszę kiedy indziej.



4. Odwracam kartkę z motywem, nalewam na szmatkę troszkę rozpuszczalnika i przyciskam mocno kciukiem kartkę, centymetr po centymetrze, dociskam tak ok 4 min, od czasu do czasu podglądam ostrożnie czy wszystko odbiło się tak jak chciałam.




Gotowy transfer, jak widać nie wyszedł idealnie, ale po nałożeniu lakieru motyw staje się bardziej widoczny, no i pocieszam się, że czasem taka niedokładność w zdobieniu dodaje uroku ;)


 Oto pudełko jeszcze nie polakierowane.



5. Następnie lakieruję całą pracę, suchym, płaskim pędzlem, lakier nakładamy tak by nie pozostawić smug ( choć tutaj niestety je widać.. )  Jeżeli chcę pracę w stylu bardziej naturalnym nie nakładam dużo lakieru, raz lub dwa. Natomiast gdy robię pudełko za pomocą serwetek to nakładam więcej lakieru, żeby serwetka wlała się w tło i wyglądała jak namalowana.
Ja używam takiego lakieru:



6. O i taki oto efekt. Co prawda te złote zapięcia nie pasują, będę je wymieniać, dlatego tak krzywo są wkręcone ;) ale sam łapacz mimo, iż trochę krzywo nałożony to wyszedł całkiem fajnie.



A teraz mała wskazóweczka dla tych, którzy tak jak ja kiedyś zastanawiają się jak idealnie przykleić duży motyw serwetki na jakiś przedmiot. Pamiętam, że gdy zaczynałam przygodę z decoup ( nadal ją przeżywam, bo nadal wiele się jeszcze uczę! ) to zastanawiałam się jak to niektórzy mają tak idealnie przyklejoną serwetkę bez żadnej zmarszczki !? Wiele z was wie o tym doskonale, ale może są tacy co nie wiedzą więc piszę. W końcu po przestudiowaniu całego internetu wzdłuż i wszerz odkryłam super pomysł. Przyklejaniu na żelazko..  A więc po kolei i w skrócie:

1. Pudełko maluję na jasny kolor ( tu zrobiłam błąd, bo widać niestety, że pod serwetką widnieją białe plamki, szlifowałam i pomyślałam, że nie będzie widać po przyklejeniu, a jednak.. ) Następnie po przeschnięciu farby, przeszlifowaniu nakładamy klej ( ja mam do decoupage, ale może być inny, np wikol )



2. Gdy klej wyschnie, wycinamy motyw serwetki jaki nas interesuje.



3. Nie szłam z aparatem do łazienki  gdzie mam żelazko ;) , ale to żadna filozofia, trzeba nam tylko kartkę papieru śniadaniowego, kładziemy go na naszą serwetkę i po  prostu prasujemy nasze pudełeczko, minutkę, bez pary. Serwetka jest wtedy przyklejona idealnie, nie ma żadnej zmarchy wstrętnej. Resztki wystającej serwetki zdzieramy delikatnie papierem ściernym. Całą pracę lakierujemy kilka razy.

4. O i taki efekt.. To pudełko jeszcze trochę postarzyłam na krawędziach, spod których widnieje ciemna bejca. Transfer troszkę się nie odbił , no i wyszło jak wyszło.




Pozdrawiam zaglądających !!